5 kursów i jedna książka dla aspirującej blogerki



Wiem, że o blogowaniu już pisałam, ale wciąż natrafiam na ciekawe kursy i po prostu czuję potrzebę podzielenia się. Poza tym, wiedza, którą oferują przydaje się nie tylko blogerom, ale każdej osobie prowadzącej firmę; i to nie tylko wirtualną. 


Wersja ekonomiczna

Zacznę od 3 darmowych źródeł wiedzy: jeden blog, jeden ebook i kurs on-line.

Fantastyczny dwu-częściowy przewodnik po blogowaniu od podstaw. Od podstaw, czyli od zadania sobie pytania: po co mi ten blog? dla kogo chcę pisać? o czym chcę pisać? i tym podobne. Szczerze, jak sobie na nie nie odpowiesz, twój blog albo w ogóle nie powstanie, albo długo nie pociągnie. OK, a co z kwestiami technicznymi: domena, platforma, itp. I to jest dokładnie opisanie. Ba, poznasz nawet tajniki doboru słów kluczowych.

Po przeczytaniu kursu Beaty, pobierz ten bardzo profesjonalnie napisany ebook. Jak widzisz w tytule, znajdziesz w nim 5 podstawowych pytań i kilka wskazówek, które pomogą ci udzielić odpowiedzi. Kasia zadaje te same pytania co Beata; bo co tu nowego można wymyślić. Zachęcam jednak do pobrania i wydrukowania ich sobie, a potem oczywiście do wypełnienia ćwiczeń! Udowodniono, że jak coś zapiszemy, nabiera to większej mocy, poza tym mamy do czego wrócić po miesiącu, roku, 5 latach, żeby zweryfikować nasze cele i osiągnięcia.

Od kogo lepiej uczyć się jak zaistnieć w internecie, niż od króla wyszukiwarek, który ma decydujący wpływ, czy twój blog albo witryna w ogóle zostaną kiedykolwiek odwiedzone. Mocną stroną tego kursu jest to, że sama układasz sobie program nauki. Po zalogowaniu wypełniasz ankietę, określając swoje potrzeby, a system dobiera dla ciebie interesujące cię treści. Szkolenie składa się z kursów podzielonych na krótkie filmy instruktażowe, zawsze zakończone testem. Dzięki temu łatwo zorganizować sobie czas na naukę - wystarczy np. 10 minut dziennie. Jesteś też na bieżąco informowana o postępach w nauce. 


Wersja pro

Można pokusić się o pytanie po co płacić za kursy skoro w internecie tyle darmowej wiedzy. Trochę prawda, ale tak na prawdę nic nie ma za darmo. Bezpłatne materiały są często fragmentaryczne, więc żeby zgłębić interesujący cię temat, musisz się sporo naszukać i kosztuje cię to sporo czasu. Czasem lepiej wydać rozsądną kwotę na szkolenie czy książkę i zaoszczędzić masę czasu, który można spożytkować na wdrażanie wiedzy w życie. Poniżej 3 pozycje, w które według mnie warto zainwestować.

Jeśli masz problemy ze zmotywowaniem się i systematycznością, ten kurs jest dla ciebie. Codziennie przez 3 tygodnie będziesz otrzymywała dostęp do nagrania wideo i pdf z nową treścią oraz zadanie do wykonania. Wynikami pracy będziesz dzieliła się w zamkniętej grupie na fb. Najlepiej być na bieżąco z kursem, bo wtedy największa szansa na komentarze od współkursantek. I jeszcze jedno, ta grupa jest źródłem bezcennych kontaktów, które bardzo przydadzą się, jeśli chcesz rozwinąć bloga. 
21 dni... pokochają też osoby lubiące wyzwania, czyli podejmowanie małych działań zmierzających do większego celu. Więcej możesz przeczytać w mojej recenzji kursu 21 dni do lepszego bloga. Sama autorka poleca swój e-kurs dla osób, które już prowadzą bloga.

Jak chcesz spojrzeć na blogowanie męskim, analitycznym okiem to sprawdź kurs Irka, dostępny na ekademia.pl. Zakres tematyczny i cena podobne jak u Uli Phelep, choć w tym przypadku masz limit czasowy 30 dni na skończenie kursu; to znów coś dla tych co mają trudności w zmotywowaniu się. Kurs dostępny jest w formie do czytania. 


Wersja książkowa

Na koniec coś do poczytania. Na końcu też dlatego, że sama jeszcze jej nie czytałam, ale ciekawi mnie choćby ze względu na skrajne recenzje. Książka, opisywana jako kompendium wiedzy dla blogerów, zaktualizowana w 2015 raku, więc wiedza jeszcze dość świeża. Zanim zdecydujesz się na zakup, zajrzyj na blog Tomka (o ile jeszcze nie jesteś jego wierną fanką), bo i tu dużo przydatnych informacji dla blogerów. A jak już czytałaś Bloger i social media, podziel się w komentarzu swoja opinią. 

Jolka o blogowaniu

Jak wspomniałam we wstępie trochę już pisałam o prowadzeniu bloga. Jeśli jesteś nową czytelniczką i chcesz założyć blog odsyłam cię do postów 3 powody, żeby zacząć blogować i Zobacz jak łatwo możesz założyć piękny, darmowy blog.

Jak chcesz odmienić bloga wizualnie poczytaj: Jaki szablon na bloga wygląda elegancko i profesjonalnie, 7 mało znanych źródeł zdjęć na bloga, 10 stron z darmowymi zdjęciami do użytku komercyjnego, Gdzie kupisz zdjęcia na bloga w korzystnej cenie.

Jak chcesz wznieść bloga na wyższy poziom, polecam: 7 blogów o blogowaniu, których nie możesz nie odwiedzić i Blogerze daj się znaleźć reklamodawcy.

To przed tobą sporo czytania. Zaparz sobie herbatę i zaopatrz się w jakieś przekąski ;-) Daj znać, które kursy znasz, które też polecasz i podziel się tym wpisem, bo myślę, że przyda się każdemu blogerowi.

P.S. Lubisz już Jolkę... na FB? Zachęcam do odwiedzania strony, właśnie trwa wyzwanie "Wyjdź ze strefy komfortu" - dołączysz?


Czytaj dalej »

Jak poprawić pamięć i uczyć się szybciej - Wpis gościnny



Myślisz, że dobrze by było uczyć się szybko i efektywnie? Ale czy wiesz, że można dowiedzieć się, jak to zrobić bez wydawania mnóstwa pieniędzy i poświęcania cennego czasu? Chcę Ci teraz opowiedzieć o technikach szybkiej i efektywnej nauki, dzięki którym znajduję czas na porządne realizowanie szkolnych obowiązków, jak i na piękne spełnianie swoich marzeń.

Technika 1: Mapa myśli

Ciężko jest nauczyć się obszernych materiałów z historii albo biologii. Każdy temat działu dotyczy czegoś innego, ale wszystko się ze sobą w jakiś sposób łączy. To idealne warunki do tego, by wykorzystać technikę mapowania swoich myśli, która okaże się tutaj niezwykle skuteczna. 

Jak to zrobić? 


Przeczytaj konkretny temat działu. Przygotuj kartkę papieru, w której centralnym punkcie umieścisz główny temat mapy myśli, czyli to, co zostało przez ciebie uznane za najważniejsze w danym temacie czy dziale. Najlepiej, by przedstawić to w formie graficznej (za chwilę dowiesz się dlaczego). Od głównego tematu, którego dotyczy mapa myśli twórz strzałki wskazujące na podtematy czy pojęcia. Te najbardziej szczegółowe i przepełnione mnóstwem informacji zapisz na obrzeżach mapy myśli. W centrum i po bokach powinny znajdować się te aspekty, które są klarowne i proste.
Przydatne wskazówki:
  •  Skup się na selektywnie dobranych słowach. Odpuść sobie długie definicje. Mapę myśli tworzy się na zasadzie skojarzeń. Masz stymulować swój mózg do wytężonej pracy podczas nauki. Wielkość tekstu ustalaj według ważności zagadnień.
  •  Nie zapominaj o estetyce. Tak już jest, że nasz mózg łatwiej pracuje w przejrzystym otoczeniu. Im twoja mapa myśli jest bardziej klarowna, tym szanse na efektywną naukę są większe.
  •  Niech będzie hipisowsko, czyli kolorowo. Nie bój się używać kredek, pisaków, długopisów, markerów. Łącz kolory znaczeniowo i tematycznie. Śmiało dodawaj ozdobniki (podkreślenia, ramki, chmurki, strzałki).
  •  Zadbaj o grafiki – obrazy, symbole. Niech będą śmieszne. Niech działają na zasadzie skojarzeń. Niech się różnią. Niech będą inne. Masz szkicować, by rozbudzić swoją wyobraźnię i stymulować jak najwięcej twoich zmysłów do pracy w jednakowym czasie.

Technika 2: Haki pamięciowe

To jedna z wielu mnemotechnik. Pamiętam, że właśnie na tej technice bazowałam jeszcze w podstawówce i gimnazjum. To właśnie wtedy trzeba było zapamiętywać dużo pojęć, dużo słówek obcojęzycznych. Metoda haków pamięciowych polega na zapamiętywaniu konkretnych informacji przez jak najbardziej zabawne, irracjonalne skojarzenia. Jest to wspaniała technika, dzięki której dajemy upust swojej wyobraźni. 

Jak to zrobić?


Na początek konieczne jest stworzenie swojej listy haków albo skorzystanie z gotowca. Kluczem skuteczności tej metody jest zapamiętanie kolejnych haków. Bez ich znajomości ta metoda nie ma sensu. Później zapamiętując dane informacje tworzysz osobiste historyjki z każdym pojedynczym hakiem, który jest przyporządkowany konkretnej cyfrze (np. z krzesłem i tobą w roli głównej), dlatego niezbędne jest zapamiętanie wszystkich liczb i odpowiadających im przedmiotów.

Poznaj 10 haków

1 – kij baseballowy
2 – łabędź 
3 – serce 
4 – krzesło 
5 – jabłko 
6 – bomba 
7 – toporek 
8 – bałwan 
9 – hak
10 – widelec i talerz 

Przykład: 3 z 10 zasad postępowania cywilnego (Prawo do sądu, Równość stron, Ustność) 
1 – zostałam skazana przez sąd, więc wkurzona wyciągam z nogawki szerokich spodni kij baseballowy, którym uderzam mojego adwokata 
2 – mi jako białemu łabędziowi i Izie jako czarnemu łabędziowi podoba się ten sam chłopak, dlatego równo do niego podlatujemy 
3 – podbiegam do leżącego na ulicy, kładę rękę na sercu, nie bije, zaczynam od usta-usta, nadal serce nie bije.

Przydatne wskazówki:

  • Skojarzenia muszą być nieoczywiste i dziwne. Tym łatwiej będzie ci je zapamiętać. Nasz mózg lepiej chłonie rzeczy nieoczywiste. Myślisz, że dlaczego nie pamiętasz, czy zamknąłeś drzwi od domu? Bo to zwyczajne, rutynowe działanie, które nasz mózg niechętnie rejestruje.
  • Skup się na umiejscowieniu siebie i swoich emocji w danej historyjce. Emocje, jakie zawarłam w stworzonych przeze mnie historiach do konkretnych haków są bardzo negatywne. To dobrze, bo dzięki temu moja podświadomość zapamiętuje wyraźny bodziec. Twoje skojarzenia nie mogą się odbywać poza tobą.


Poznaj autorkę:

Marta Kamińska to autorka bloga wodoodporna.blogspot.com. Sama mówi o nim, że to najbardziej pozytywny blog polskiej blogosfery. Marta od kilku miesięcy poszukuje, rozwija się i odkrywa odpowiedzi na te pytania, które są dla niej ważne. Jest dopiero w liceum, ale już coś wie. Tym czymś bardzo chce się z Tobą podzielić.


Czytaj dalej »

Wyzwanie: wyjdź ze strefy komfortu.

Wyjść ze strefy komfortu wyzwanie


Widzisz, że twoja sąsiadka dziś znów taka uśmiechnięta. I z czego ona się tak cieszy? A ta druga po pracy jeszcze biega na fitness. I jak ona na to znajduje czas? Jest jeszcze ta, co szpanuje tym samochodem. Skąd ona ma na to kasę? No właśnie, jak to jest, że niektórym szczęście sprzyja bardziej niż innym? Odnoszą sukcesy zawodowe, mają wspaniałą rodzinę, są radośni i promienni. A pozostali toną w szarości dnia codziennego, zastanawiając się, jak ci pierwsi to robią i trochę (albo i bardzo) im zazdroszczą.

Przypnij mnie
Też się zastanawiasz? Powiem ci. Osoby, które odnoszą sukcesy to te, które po ten sukces sięgnęły. Zdecydowały się, co chcą osiągnąć. Określiły jaką cenę muszą za to zapłacić (np. poświęcenie czasu, dokształcenie się, zmiana nawyków) i ją zapłaciły. Od pewnego czasu też kroczę tą ścieżką, codziennie wychodzę po troszkę z mojej strefy komfortu i chwytam życie garściami, bo mocno wierzę w to, co już wieki temu powiedział Giovanni Boccaccio: "Ze świata tego każdy ma tyle, ile sobie weźmie."

Niedawno na Jolka potrafi opublikowałam post niesamowicie silnej kobiety o wychodzeniu ze strefy komfortu. Zachęcam do przeczytania i do odwiedzenia bloga Pompka pompuje autorki, Justyny, żebyś sama przekonała się dlaczego nazywam ją silną. Jak już poczytasz, zapraszam Cię do podjęcia wyzwania: Wyjdź ze strefy komfortu i spełnij swoje marzenie.


Podejmij wyzwanie: Wyjdź ze strefy komfortu i spełnij swoje marzenia.


Wiem, że na początku jest trudno, więc proponuję ci wsparcie. Co tydzień w piątek będę publikowała na Facebooku  jedno zadanie do wykonania. Zadania krok po kroku pomogą ci określić, czego najbardziej pragniesz i jak to osiągnąć. Pracuję też nad wpisem o mojej przemianie (ale wiesz jak to jest, o sobie mówić najtrudniej). Jeżeli będziesz też chciała dzielić się postępami, zapraszam do zostawiania komentarzy na fan pagu Jolki.

Pierwsze zadanie opiszę tu, reszty szukaj już na fb.

#1 Stwórz plakat marzeń


Cofnij się na chwilę do dzieciństwa. Lubiłaś marzyć? Co najczęściej sobie wyobrażałaś? A teraz? Znajdujesz czas, żeby puścić wodze fantazji? Co teraz jest dla ciebie ważne, ale może wydaje się nieosiągalne? Zastanów się i zrób śmiałą listę albo plakat prezentujący twoje marzenia. Wyobraź sobie, że nie masz żadnych ograniczeń i bądź konkretna. Zamiast chcę podróżować napisz pojadę do Tybetu. Jak zdecydujesz się na formę wizualną, do czego zachęcam, dodaj obrazki i zdjęcia - jak za czasów, gdy byłaś mała.

Gotowy plakat lub choć listę zostaw (powieś!) w widocznym miejscu i często na nią spoglądaj do następnego piątku, dodając nowe pomysły. Zacznij się też zastanawiać, które marzenie jest dla ciebie najważniejsze.


To do dzieła bo jak to powiedział Jack Canfield "Człowiek ma w życiu albo wymówki, albo wyniki". Czekam na zdjęcia pięknych plakatów marzeń od odważnych kobiet. A może chcesz podzielić się swoją historią wyjścia ze strefy komfortu na blogu lub fan page'u? Chętnych zapraszam do kontaktu

Przypnij mnie


Czytaj dalej »

Kiedy, jak i po co wychodzić ze strefy komfortu - Post gościnny

strefa komfortu, pompkapompuje.pl

Zupełnie naturalny wydaje się fakt, że wszyscy poszukują w życiu stabilizacji, poczucia komfortu, bezpieczeństwa. Jednak, kiedy podążasz ścieżką osobistego i duchowego rozwoju, spotykasz pojęcie „strefy komfortu” i konieczności jej opuszczania. Tylko skąd wiedzieć, kiedy dokładnie się w niej znajdujesz, jak z niej wychodzić i po co w ogóle to robić? W tym artykule napiszę Ci o tym w oparciu o moje własne doświadczenia.

Strefa komfortu jest psychologiczną przestrzenią bezpieczeństwa, którą automatycznie, wręcz instynktownie wokół siebie budujemy. Po to, żeby było nam wygodnie i dobrze. Jednak poczucie takiego komfortu jest pozorne i złudne, a w konsekwencji prowadzi do tego, że wcale dobrze nie jest.

Kiedy znajdujesz się w strefie komfortu

W strefie komfortu jesteś na co dzień. Masz swoje nawyki, przyzwyczajenia, przekonania, listę rzeczy, które lubisz i potrafisz robić, obszar zainteresowań, styl życia i żywienia, krąg znajomych. Przykładowo: zawsze wstajesz o tej samej porze, zawsze jeździsz tą samą drogą do pracy, kupujesz zawsze te same perfumy, zamiast Skype’a używasz telefonu. Kiedy masz do czynienia ze wszystkim tym, co dla Ciebie znane i oczywiste, znajdujesz się w strefie komfortu. W pierwszym odczuciu nie chcesz jej opuszczać. Okazuje się jednak, że nieustanne, czasami nawet kurczowe trzymanie się strefy komfortu nie jest działam wspierającym.

Po co wychodzić ze strefy komfortu


Chcę zwrócić Twoją uwagę na fakt, że istnieje duża różnica pomiędzy postawieniem nas w sytuacji, gdy zmuszeni jesteśmy działać poza swoją strefą komfortu, np. gdy nagle zachorujemy lub gdy ktoś nas atakuje (słownie lub fizycznie) i jesteśmy zmuszeni reagować, a sytuacją, w której sami opuszczamy własną strefę komfortu i robimy to zupełnie świadomie. Zapewniam Cię, że tę drugą opcję warto stosować.
Wielokrotnie przekonałam się, że to, co ważne w życiu, zaczyna się poza strefą naszego komfortu. Są to zmiany, które prowadzą ku lepszemu, spełnianie marzeń, osiąganie ambitnych celów. Może to być nawiązanie nowej relacji, pożegnanie starej relacji, nabywanie nowych umiejętności, zmiana pracy, wyjazd zagranicę, itp. Z jednej strony są to nasze pragnienia, natomiast z drugiej – możliwości ich spełnienia towarzyszy niepokój i lęk przed nowym, dotąd nieznanym.

Jedną z metod wychodzenia ze strefy komfortu jest tzw. skok na główkę lub inaczej „rzucanie się na głęboką wodę”. To znaczy, że od razu dokonujesz dużej zmiany, bez ostrzeżenia czy wcześniejszego przygotowania. Np. z dnia na dzień rzucasz pracę i dopiero zaczynasz szukać nowej, bardziej twórczej, lepiej płatnej. Dla niektórych taka metoda może być skuteczna, niemniej jest ona dość ryzykowna, szczególnie dla osób, które przez dłuższy czas nie opuszczały swojej strefy komfortu. Może bowiem spowodować, że wpadniesz w pułapkę lęku i spanikujesz. A wtedy najprawdopodobniej wycofasz się ze zmiany. Odpuścisz. Dlatego osobiście polecam Ci inny sposób, który sama stosuję.

Poszerzaj swoją strefę komfortu małymi krokami


Chodzi o to, że nie trzeba jej od razu opuszczać. Można zacząć od jej stopniowego poszerzania na co dzień. Na początku możesz spróbować robić rzeczy inaczej niż zwykle, np. wstać 15 min wcześniej, wybrać inną drogę do pracy, nie zajrzeć na Facebook’a przez cały dzień, ubrać się bardziej kolorowo, uśmiechnąć się do obcej osoby na ulicy. Stawiaj sobie niewielkie, powoli coraz większe wyzwania. To sprawi, że robienie rzeczy nowych, niekoniecznie prostych stanie się dla Ciebie czymś bardziej zwyczajnym. I nie będziesz się tego obawiać.

Najlepiej zacząć od razu


Osobiście dość często wyskakuję ze swojej strefy komfortu. Kiedy kilkukrotnie powtarzam to samo zdanie, żeby druga osoba mogła w końcu zrozumieć mój szept – mimo że wolałabym po prostu napisać na komputerze. Kiedy biorę udział w kursie, w którym najprawdopodobniej będę jedyną kursantką o podobnych walorach fizycznych. Kiedy do spełnienia swojego marzenia proszę o pomoc kilka osób – mimo iż z natury jestem „Zosią samosią”. Kiedy mam inne zdanie niż większość i wydaje mi się wtedy, że jestem kosmitką. Takich niedużych rzeczy, choć w momencie realizacji wydają się ogromnymi, mogłabym jeszcze wiele wymienić i każda z nich ma dla mnie cenne znaczenie.

Przekonałam się również, że nie ma  co odkładać takich kroków na później. Nie ma sensu czekać na lepszy moment, bo takiego nigdy nie będzie. Im dłużej coś odkładasz, tym trudniej się za to zabrać. Tylko tracisz czas. Dlatego zacznij działać już teraz. Idź do przodu małymi kroczkami. Pokonuj trudności. Poza strefą komfortu czeka Cię nagroda.


Kiedy ostatni raz opuściłaś swoją strefę komfortu? Jeśli chcesz, podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzu.

Poznaj autorkę:


pompkapompuje.pl
Justyna Kędzia
Justyna Kędzia. Marketingowiec i poetka w jednej osobie. Inspiruje, motywuje i pomaga ludziom przełamywać mentalne bariery w codziennym życiu. Porusza się na wózku i oddycha przy pomocy respiratora. Nie przeszkadza jej to jednak w spełnianiu swoich marzeń, ponieważ uważa, że bariery są przede wszystkim w naszych głowach. Prowadzi bloga pompkapompuje.pl, którego przewodnie hasło brzmi: „Chcesz spełniać swoje marzenia? Złap mnie za rękę!"
Czytaj dalej »

Polecane sprawdzone platformy e-learningowe

nauka e-learning on-line udemy ekademia


Nie jesteś przekonana do kursów on-line? A próbowałaś kiedyś? Ja przekonałam się do wygody tego rozwiązania, kiedy mój poprzedni pracodawca wysłał mnie na kurs i zaoferował pokrycie kosztów. Cóż było do stracenia? Miałam duże szczęście, bo trafiłam na świetnie przygotowane szkolenie. Doceniłam, że mogę uczyć się w dowolnym momencie, bez konieczności dojeżdżania gdziekolwiek. Od tej pory coraz częściej korzystam z oferty e-learninigowej. Opowiem ci o mojej ulubionej platformie, Udemy. Niestety jest anglojęzyczna, więc dla równowagi przedstawię też polską platformę Ekademię.

Udemy


To bardzo profesjonalna amerykańska platforma e-learningowa. Kursy możesz przeglądać jeszcze przed założeniem konta. Co ważne, wielu instruktorów udostępnia rozdziały demo, więc możesz podejrzeć co cię czeka oraz sprawdzić jakość nagrań. Zakres tematyczny jest bardzo szeroki: mnóstwo kursów dotyczących projektowania stron www, aplikacji mobilnych, grafiki, gier, ale i ubioru czy wnętrz. Znajdziesz też dużo kursów dla programistów i web developerów. Możesz również uczyć się fotografii, gry na instrumencie, gotowania, języków obcych, a także jak prowadzić i rozwijać swój biznes. Sprawdź sama listę dostępnych kursów.

Jak wspomniałam na wstępie, kursy są w języku angielskim. Ja traktuję to jako dodatkowy bonus - uczę się konkretnej umiejętności, np. jak odnieść sukces na YouTube, a przy okazji szlifuję angielski. Jeśli zdawałaś maturę na poziomie rozszerzonym powinnaś dość dobrze rozumieć instruktorów, tym bardziej, że coraz więcej kursów jest dostępnych z napisami.

Nauka na Udemy


Wszystkie szkolenia są w formie nagrania wideo, czasem wzbogaconego o dodatkowe materiały do wydruku. Po zapisaniu się na kurs, oglądasz lekcje i robisz notatki. Masz możliwość wysłania wiadomości do instruktora i innych użytkowników. Czasem na zakończenie kursu/rozdziału rozwiązujesz test sprawdzający. System monitoruje twoje postępy w nauce i wyświetla procent przesłuchanego materiału. Jeśli chcesz udokumentować ukończenie szkolenia możesz wydrukować certyfikat.

Proponuję ci zapisać się na dowolny darmowy kurs i sprawdzić, jak wygląda nauka on-line. Jeśli chodzi o kursy płatne to myślę, że ucieszy cię, że płacąc raz masz dożywotni dostęp do szkolenia i twoich notatek. Z doświadczenia wiem, że to bardzo przydatna opcja.

Jest jeszcze jedna nieoczywista zaleta, z której ja skorzystałam. Udemy dość często urządza promocje kursów, kiedy to ceny spadają nawet o 90%. Można wtedy kupić większą ilość ciekawych przecenionych kursów, bez konieczności rozpoczynania nauki od razu. Dostęp nie wygasa, więc naukę rozpoczniesz w dogodnym terminie.

Do 16 listopada 2016 r. trwa jesienna promocja, aby z niej skorzystać kliknij ten link: Listopadowa promocja-75%.

W dobie mobilnych urządzeń, oczywistym jest, że dostępna jest wersja mobilna platformy z możliwością dostępu offline do kursu.


April1816-30off-programwide728X90

Zarabiaj na Udemy


A może masz widzę, którą chcesz się podzielić. Wystarczy, że zarejestrujesz się jako instruktor i stworzysz swój e-kurs, korzystając z darmowych narzędzi udostępnionych przez platformę. Udemy pobiera 3% opłaty administracyjnej. To niewiele za hosting, obsługę klienta i płatności. Jeżeli chcesz, aby pomogli ci wypromować kurs musisz podzielić się 50% zysku. Czy warto? Biorąc po uwagę, że z platformy korzysta 12 mln studentów, myślę że tak.

Pewną niedogodnością jest to, że firma jest amerykańska i tam dokonuje rozliczeń podatkowych. Aby prawidłowo zadeklarować podatek będziesz musiała wypełnić formularz W-8BEN. Na szczęście nie jest tak rozbudowany jak np. nasz PIT.

Inną formą dodatkowego zarobku jest udział w programie partnerskim prowadzonym poprzez ShareLink.

Ekademia


Z polskich platform e-learningowych, z których do tej pory korzystałam, mogę polecić Ekademia.pl. Może nie jest tak piękna wizualnie jak Udemy, ale znajdziesz tu też ogrom wiedzy (co najważniejsze po polsku!). Kategorie tematyczne są podobne, jak na tej amerykańskiej stronie. Co do dostępnych kursów, przeważają te o tematyce biznesowej, poradniki jak odnieść sukces, materiał szkolny (fizyka, matematyka, polski, itp.) oraz inwestowanie. Choć znajdziesz też bardziej hobbistyczne, czy kreatywne kursy. Przejrzyj listę dostępnych kursów.

Nauka na Ekademii


Szkolenia dostępne są w wielu formach. Część z nich to nagrania wideo, ale są też ebooki, artykuły, konferencje oraz płyty CD i DVD. Podobnie jak w Udemy, w przypadku materiałów dostępnych bezpośrednio na platformie (np. nagranie wideo) możesz robić notatki, do których masz nieograniczony czasowo dostęp. Same kursy czasem mają limit czasowy; to zależy od preferencji autora. Jednym plusem ograniczonego czasowo dostępu jest większa motywacja do szybkiego skończenia szkolenia. Ja wykupiłam tu m.in. megakurs przewidziany na rok: Czas na e-biznes (wtedy nosił jeszcze obiecujący tytuł Internetowy Milioner). Pewnie gdyby nie ograniczenie czasu, nigdy bym go nie skończyła (a udało mi się wyrobić w 10 miesięcy). Ekademia zwykle też daje możliwość kontaktu z autorem kursu i innymi użytkownikami.

Zarabiaj na Ekademii


Również Ekadenia jest otwarta na nowych instruktorów. Ważne, że muszą to być osoby prowadzące działalność gospodarczą. Każdy nauczyciel otrzymuje dostęp do intuicyjnego panelu (Moodle) i może rozpocząć dodawanie treści.

Użytkownicy platformy mogą też dorabiać na promowaniu kursów, dostają bowiem automatycznie dostęp do panelu partnera.

O zaletach nauki on-line pisałam już wcześniej w poście : 5 powodów, dla których uwielbiam kursy on-line.
Ostatnio coraz częściej eksperci z rożnych dziedzin tworzą szkolenia on-line. O jednym z nich pisałam w sierpniu: Jak zostać profesjonalną blogerką w 21 dni.

Co sądzisz o tych platformach? Jeśli ci się spodobały, zachęcam do podzielenia się tym wpisem. Masz już doświadczenie z e-learningiem? Lubisz - nie lubisz? A może chcesz polecić ciekawą platformę lub konkretny kurs w komentarzu? 
Czytaj dalej »

Jak założyć działalność gospodarczą?

Może już od jakiegoś czasu kiełkuje ci w głowie myśl o założeniu firmy. Jeśli nie wiesz jak się do tego zabrać od strony formalnej, żeby wszystko poszło szybko i sprawnie, tj. jakich formalności należny dopełnić, jakie urzędy odwiedzić i kiedy, zapraszam do przeczytania mojego wpisu. Tym razem nie tutaj, ale na bardzo pozytywnym blogu prowadzonym przez Justynę, Pompka pompuje. Watro u niej zostać trochę dłużej. 

Czytaj dalej »

Blogerze, daj się znaleźć reklamodawcy

whitepress, reachablogger, platformy dla blogerów


Siedź cicho w kącie, znajdą cię. Też wam tak mówiono? Nie muszę was przekonywać, że obecnie to jedna z najgorszych rad jakie można usłyszeć. Jak się ma do blogosfery? Były czasy kiedy wystarczyło ciekawie pisać, żeby ściągnąć do siebie firmy i instytucje chętne do współpracy. Dziś mają oni do wyboru, do koloru blogów, vlogów i innych form wyrażania opinii. Jak wybić się w tłumie, szczególnie na początku kariery influencera? Oprócz autopromocji na różnych portalach społecznościowych i agregatorach blogów jak zBlogowani czy Bloglovin', warto założyć sobie profile na platformach pośredniczących w kontakcie blogera z potencjalnym reklamodawcą.

Platformy dla blogerów


Chcę ci dziś przybliżyć dwie platformy ułatwiającym spotkanie blogera z reklamodawcą: WhitePress i Reach a Blogger. Możesz założyć sobie darmowy profil, aby dać się poznać firmom szukającym blogerów do napisania/ opublikowania artykułu sponsorowanego, czy przetestowania produktu i napisania recenzji.

ReachaBlogger


Dobre miejsce, żeby zacząć poszukiwanie ofert współpracy. Po bezpłatnej rejestracji, masz dostęp do katalogu ofert klientów. Od razu zauważysz, że platforma oferuje dwa rodzaje rozliczeń: pieniężne i barterowe. Zanim jednak będziesz mogła zgłosić swoją kandydaturę, uzupełnij swój profil. Opisz dokładnie swojego bloga, vloga, fan page na Facebooku, profil na Instagramie lub Tumblr, dodając statystyki potwierdzone print screenem np. z Google Analytics. Na koniec napisz, co możesz zrobić dla zleceniodawcy i określ cenę. Wkrótce twój blog, lub inny kanał, będzie widoczny w katalogu. Im lepiej się zaprezentujesz, tym większa szansa, że zostaniesz "wyłowiona" przez zleceniodawcę. Oczywiście możesz też sama zgłosić swojego bloga do współpracy, jeżeli zauważysz ciekawe ogłoszenie w katalogu ofert, a twój blog (lub inne medium) spełnia kryteria określone przez klienta.

Kiedy reklamodawca zaakceptuje twój tekst, twoje konto na platformie zostanie zasilone ustaloną wcześniej kwotą. Będziesz ją mogła wypłacić po przekroczeniu 50 zł. Jeśli nie prowadzisz firmy, możesz rozliczyć się na podstawie umowy o dzieło i rachunku. Wypłata następuje zwykle w ciągu kilku dni. Warto wiedzieć, że wynagrodzenie będzie pomniejszone o 10% prowizji.

Whitepress

Jeśli prowadzisz bloga, który ma już dość duże grono czytelników i zaczęłaś rozważać współpracę z reklamodawcami, ale nie wiesz jak do nich dotrzeć, to miejsce jest dla ciebie. Po zarejestrowaniu się na platformie masz możliwość stworzyć swój profil i portfolio, a Whitepress pokaże je osobom, które chcą na przykład opublikować swój artykuł sponsorowany albo zlecić ci napisanie artykułu eksperckiego.
Nie jesteś zobligowana do przyjmowania wszystkich zleceń. Firma prześle ci dokładny opis, żebyś mogła zdecydować czy zlecenie/ oferta ci odpowiada. Sama określasz warunki współpracy i stawki.
WhitePress rozlicza się z blogerami nie prowadzącymi działalności gospodarczej na zasadzie umowy o dzieło. Po opublikowaniu płatnego artykułu, informujesz o tym redakcję, aby mogli dokonać weryfikacji poprawności publikacji. Jeżeli wszystko się zgadza, możesz od razu wypłacić środki. Powinny trafić na twoje konto następnego dnia roboczego, po dostarczeniu faktury VAT/ rachunku.

Wymagania WhitePress


Aby dołączyć do bazy influencerów, trzeba spełniać określone warunki. Dla blogerów to 1000 UU (unikalnych użytkowników). Może masz jeszcze inne kanały komunikacji z czytelnikami jak YouTube, fan page na Facebooku, czy konto na Instagramie - twoje zasięgi na tych platformach też mają duże znaczenie dla reklamodawców (sprawdź aktualne wymagania tutaj).

Jeśli potrzebujesz zwiększyć ruchu na blogu, platforma umożliwia ci to poprzez promowanie twoich treści na zasadzie CPC, czyli opłaty za kliknięcie, ponieważ jest zintegrowana z ContentStream (duża polska sieć content marketingowa). Obecne stawki wahają się od 40 do 60 gr. Na stronie możesz też wygodnie zlecić copywriterowi napisanie wpisu na twój blog czy stronę za nieco ponad 60 zł.

Kiedy już wejdziesz na stronę WhitePress, zajrzyj do bazy wiedzy, gdzie znajdziesz cenne wskazówki dotyczące działań w internecie oraz obowiązkowo na ich specjalną stronę dla influencerów.

Czy masz już konto, na którejś z powyższych platform dla blogerów? A może chcesz polecić inną, z której jesteś zadowolona? 

Czytaj dalej »

Wywiad z blogującą mamą - z serii Kobieta taka jak Ty

blogująca mama blog parentingowy wywiad


Blogi to nie słowa wklepane w klawiaturę komputera. To ludzie i ich historie. Dziś zapraszam was do przeczytania pierwszej rozmowy z nowego cyklu na blogu Kobieta taka jak Ty z mamą-blogerką o tym jak i dlaczego postanowiła dołączyć do tej wciąż rosnącej społeczności.


Jolka: Witaj Patrycjo, dziękuję, że zgodziłaś się udzielić wywiadu dla czytelniczek bloga Jolka potrafi. Powiedz coś o sobie.


domowe pantoflePatrycja: Witam serdecznie, mam na imię Patrycja i jestem mamą 2,5-letniego Wiktora oraz żoną Pana Złota Rączka – tak w skrócie mogę opisać mojego Męża Grzegorza ;-) Obecnie przebywam na urlopie wychowawczym, ale od prawie 10 lat pracuję w administracji publicznej. Poza wykonywaniem zadań stricte związanych z macierzyństwem i domem, prowadzę blog Domowe Pantofle oraz jestem założycielką grupy na fb Beskidzcy Blogerzy, która ma za zadanie zintegrować blogerów z Podbeskidzia i wypromować ich blogi.



Jesteś blogującą mamą, opowiedz jak narodził się twój blog Domowe Pantofle?


Sama myśl o zapoczątkowaniu prowadzenia bloga kiełkowała w mojej głowie dość długo. Jednak impuls sprawił, że faktycznie tego dokonałam… dokładnie wyglądało to tak: „ślęczałam” jak zwykle wieczorem nad komputerem i po raz kolejny odpowiadałam jednej ze Znajomych na fb na szereg pytań dotyczących mojego życia macierzyńskiego i radzenia sobie w różnych sytuacjach z dzieckiem. Wtem pomyślałam, „po co mam ciągle pisać każdemu z osobna na ten czy inny problem/temat odnośnie wychowania dziecka, gdy mogę to wszystko zawrzeć w jednym miejscu w postaci np. bloga…”. Jak pomyślałam tak zrobiłam i za jakiś czas blog powstał!


O czym piszesz?


Blog opisuje moje macierzyńskie doświadczenia, a jego głównym celem jest - przekazywanie młodym mamom praktycznych porad na temat wychowania dzieci.


Skąd pomysł na nazwę? Przyznam, że dość oryginalną.


Przyznam szczerze, że z nazwą miałam mały problem… przychodziło mi do głowy wiele pomysłów. „Domowe Pantofle” uznałam za najwłaściwsze z tego względu, że odzwierciedlają w pewien sposób to, co chcę przekazać każdej mamie (i w sumie każdemu tacie ;-)) – ciepło domowego ogniska. A więc „domowe”, czyli takie, które kojarzą się i zawsze kojarzyć będą z: domem, rodziną, ostoją, bezpieczeństwem, zwyczajami rodzinnymi itp. (czyli to co cenię sobie w życiu najbardziej) oraz „pantofle”, czyli to co większość ma w swoich domach i bez czego nie wyobrażamy sobie przytulnych domów oraz zimowych wieczorów, a co jest dość indywidualne i towarzyszy nam przez większość życia. Reasumując… może to dziwnie zabrzmi, ale macierzyństwo jest jak nasze dobre, poczciwe, domowe pantofelki, które sprawiają, że czujemy się dobrze we własnym domu, że czujemy to rodzinne ciepło płynące z relacji między jej członkami.
Mówi się też, że ktoś jest „pod pantoflem”… ja też poniekąd pod nim jestem, ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bo mój Syn tak zdominował moje życie i „napełnił” go sobą, że rzeczywiście mogę powiedzieć, że jestem w 99% pod Jego dyktando – ale tylko z własnej, nieprzymuszonej woli :-)


Jak długo prowadzisz blog?


Blog prowadzę od marca tego roku, czyli w sumie nie tak długo. Z racji tego, że jestem samoukiem, ciągle uczę się czegoś nowego i staram się doskonalić w tym co robię.


Czy miałaś chwilę wahania przed opublikowaniem pierwszego postu?


Nie miałam chwili zawahania przed pierwszym wpisem, bo wiedziałam, że chcę założyć ten blog. Ale przyznam, że czasami zastanawiam się, czy rzeczywiście jest sens, abym dalej go prowadziła, w związku z brakiem czasu. Na prowadzenie bloga należy przeznaczyć znacznie więcej czasu, niż aktualnie ja mam do dyspozycji, aby móc w pełni go rozwinąć. Niemniej jednak po chwili zwątpienia przychodzi myśl typu: „ok, może nie jest idealnie, może jeszcze wiele muszę się nauczyć, zmienić, poukładać w głowie, ale robię to dla innych rodziców, którzy liczą, że dam im coś wartościowego, że odpowiem na kilka nurtujących ich pytań”… wtedy wszystko znów nabiera znaczenia.  Wiem, że obecnie bardzo popularne są „blogi parentingowe”, jest ich całe mnóstwo i każdy chce dawać porady i dzielić się swoimi rodzicielskimi doświadczeniami. Dlatego wyróżnić się spośród tłumu jest bardzo trudno. Doszłam jednak do wniosku, że nie ma co się porównywać z innymi i robić po prostu swoje. Mam póki co swoje wąskie, ale stałe grono czytelników i to sprawia, że czuję, iż to co robię ma sens.


Masz bardzo zdrowe podejście. U mnie trochę trwało zanim pozbyłam się perfekcjonizmu!


Jak już wspomniałaś, kiedy zostaje się mamą trudno wykroić z dnia chwilę dla siebie. Kiedy znajdujesz czas na pisanie? I jak organizujesz sobie prace nad blogiem?


Blogiem zajmuję się głównie wieczorem, a raczej nocą, po tym jak Wiktor w końcu zaśnie, czyli po 22! Tak wiem chodzi późno spać. Mój Syn jest teraz w takim wieku, że absorbuje większość mojego wolnego czasu. Takie są uroki macierzyństwa ;-) Mam jednak nadzieję, że z czasem wypracuję sobie taki system działania, że będę mogła pisać także w dzień.


Czy blogowania trzeba się uczyć? Czy brałaś udział w jakiś kursach czy szkoleniach? Możesz je polecić?


Nie wiem, czy blogowania można się nauczyć… . Wydaje mi się, że albo się to czuje, albo nie. Albo chce się coś zrobić dla innych i nie myśleć o profitach z tego płynących, albo próbować zarobić, ale wtedy może okazać się to mało satysfakcjonujące, nieprawdziwe i zakończyć się fiaskiem. Nigdy nie myślałam o blogowaniu, jak o formie zarobku, bo chyba nie o to generalnie chodzi w blogowaniu… . Jeśli ktoś już ma tak wypracowaną renomę i jest świetny w tym co robi, inni to dostrzegą (w tym osoby, które Ci za to zapłacą), to ok. Ale jeśli ktoś wychodzi z założenia, że zakłada bloga, bo chce na nim zarabiać… wydaje mi się, że może trochę się przeliczyć i to dosłownie. Nie jest to takie proste, jakby mogło się wydawać.


Brałam udział w szkoleniu z social media. Głównie dotyczyło to facebooka, jednak jedno z drugim jest oczywiście powiązane, bo gdzie jak nie na portalach społecznościowych możemy znaleźć najwięcej odbiorców i rozreklamować się. Stąd też mój pomysł na założenie chociażby grupy Beskidzcy Blogerzy. Naturalnie mam też na fb swój, nazwijmy to, blogowy fan page.

beskidzcy blogerzy grupa na facebooku
Zajrzyj, co dzieje się w grupie



Czas na pytanie techniczne. Używasz Bloggera, jak oceniasz tę platformę pod względem łatwości obsługi, możliwości dostosowania do twoich potrzeb, niezawodności?


Dla takich laików jak ja, Blogger jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Jest w nim wszystko co potrzebne, aby założyć w miarę przyzwoitego bloga – pod względem wizualnym i estetycznym. Oczywiście na Wordpressie są znacznie większe możliwości i można dostosować go pod swoje indywidualne potrzeby, jednakże jeśli ktoś nie zna się tak dobrze na programowaniu to lepiej niech pozostanie przy Bloggerze. Ja ocenia go na 4+.


Blog bez czytelników jest martwy. Podpowiedz jak docierasz do swoich odbiorców.


Przede wszystkim używam w tym celu portali społecznościowych, głównie (jak już wcześniej wspomniałam) fb. Ale założyłam także konto na pinterest i instagramie. Jeszcze mało się tam dzieje, jednak zamierzam to nadrobić.


Niedawno założyłaś grupę na Facebooku Beskidzcy Blogerzy. Z nazwy łatwo wywnioskować dla kogo ta grupa. Dlaczego warto do niej dołączyć?
Mam nadzieję, że po opublikowaniu tego wywiadu przybędzie jej nowych członków.


Tak, rzeczywiście od jakiegoś czasu funkcjonuje grupa Beskidzcy Blogerzy, z której jestem bardzo dumna. Grupę stworzyłam dla ludzi, którzy tak jak ja blogują i chcą wypromować swój blog, a raczej podzielić się swoimi blogowymi doświadczeniami z innymi blogerami z okolicy, zarówno w świecie wirtualnym, jak i rzeczywistym. Niebawem planuję zorganizować pierwsze spotkanie w tzw. realu. Poza tym chciałam, aby blogerzy z Podbeskidzia mieli okazję (nazwijmy to) ujawnienia się, zadziałania w regionie, w którym mieszkają oraz poznania się nawzajem, co umożliwi współpracę między nimi. Myślę, że pozwoli to także na lepsze zrozumienie samej idei blogowania, zrodzą się nowe znajomości, a każdy będzie miał szansę wynieść coś wartościowego z tych relacji. Nie ukrywam, że wiążę z tą grupą wielkie nadzieje i liczę, że z czasem będzie przybywało członków oraz, że znajdziemy wszystkich blogerów na Podbeskidziu ;-)


Życzę powodzenia! Dodam, że ja już do grupy należę :-)


Na zakończenie chciałam zapytać o twój ulubiony blog. Kogo najchętniej czytasz i dlaczego?


Oczywiście czytam głównie blogi parentingowe: lubię blog Kamila Nowaka (zresztą jest członkiem grupy „Beskidzcy Blogerzy”, który prowadzi BlogOjciec oraz blog Szczesliva. Myślę, że wiele osób również zetknęło się z tymi blogami. Generalnie lubię też czytać to, co mają do powiedzenia właśnie Blogerzy z Podbeskidzia – bez względu na tematykę samego bloga. Są wśród nas ciekawe osobowości, pasjonaci i eksperci, od których warto czerpać inspiracje.


Dziękuję Ci jeszcze raz i życzę powodzenia.

Dziękuję bardzo za rozmowę i pozdrawiam.
Czytaj dalej »

Co musisz wiedzieć o pieniądzach: polecane blogi finansowe + linkowe party


Tematem przewodnim miesiąca na blogu było inwestowanie. Sporo ostatnio o tym czytam i przy okazji dowiedziałam się, że zarządzanie pieniędzmi to temat mało popularny. Chodzi o to, że gro osób uważa tę dziedzinę za trudną i skomplikowaną, więc nie wartą zachodu. OK, przyznam się, że do niedawna należałam do tej grupy. Na szczęście mój małżonek świetnie czuje się w tej tematyce, więc nasze domowe finanse mają się całkiem dobrze, ale... Ja mam się coraz gorzej z moją niewiedzą. W końcu dotarło do mnie, jak wiele pieniędzy przechodzi mi koło nosa, lub przepływa między palcami. Postanowiłam z tym skończyć. A ty?

Pierwszym krokiem było zainwestowanie czasu w edukację finansową. Oprócz czytania książek, o których pisałam już w zakładce Recenzje, przeglądam, co na temat finansów pisze blogosfera. Wyłowiłam kilka ciekawych stron, którymi chciałbym się z tobą podzielić.

Zarządzanie domowym budżetem


Na początek blogi skupiające się na sprawnym zarządzaniu domowym budżetem i oszczędzaniu (choć właścicielki firm też znajdą tu coś dla siebie).

  1. Oszczędnicka - zarządzanie domowymi finansami w praktyce - znajdziesz tu mnóstwo porad jak planować wydatki, na czym oszczędzić i jak ograniczać koszty życia bez zbytnich wyrzeczeń. Żeby nie być gołosłowną, Alicja dzieli się z czytelnikami swoim miesięcznym budżetem. Można go użyć jako przykładu lub zapisać się na newsletter i otrzymać bezpłatny arkusz budżetowy. Jest jeszcze wisienka na torcie: wyzwanie blogowe Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie. Jeśli się go podejmiesz, co tydzień otrzymasz porcję wiedzy do przyswojenia, przemyślenia i wprowadzenia w życie, aby po roku twój budżet dopinał się baz wysiłku. Zdecydowanie polecam!
  2. Finanse od kuchni - u Kasi również poczytasz o zarządzaniu domowym budżetem. Jeśli prowadzisz biznes to znajdziesz tu też dział o finansach firmowych. Po zapisaniu się na newsletter dostaniesz bardzo przydane i przejrzyste kalkulatory Excel: do planowania i zarządzania budżetem, do obliczania zysku z lokat, do obliczania kosztów kredytu. Warto je mieć.
  3. Finanse na obcasach - u Magdy znajdziesz konkretne przykłady i rady jak wybierać produktu i usługi dla domu, żeby niepotrzebnie nie przepłacać. Dowiesz się jak oszczędzać na wodzie, energii, gotowaniu, itp. Wszystko bardzo praktyczne. A jak zagłębisz się bardziej do dotrzesz też do wiedzy na temat inwestowania i dodatkowych źródeł zarobku oraz prowadzeniu firmy; wszystko poparte przykładami.

Pomnażanie majątku, czyli inwestycje i oszczędności


Jak już zorganizujesz domowy budżet i uda ci się odłożyć coś do skarbonki, może pomyślisz o zainwestowaniu oszczędności. Zajrzyj do tych pań:
  1. Kobieta inwestuje - tu dowiesz się o różnych typach inwestycji, a w szczególności o giełdzie. No i napisałam to przerażające słowo. Spokojnie, daj sobie szanse zapoznania się z tematem. Wpisy Ani wprowadzą cię w świat wytrawnych inwestorów.  
  2. Kobiece finanse - Dana również pisze o inwestowaniu na giełdzie i w nieruchomości. Na blogu znajdziesz też m.in. przegląd kont bankowych, informacje dla konsumentów i co nieco o prawie, podatkach, ubezpieczeniach, oszczędzaniu i książkach wartych przeczytania. 

Zarabianie na wynajmie mieszkań


Na koniec zostawiłam dwa wielkie blogi dla wszystkich rozważających zarabianie na wynajmie mieszkań. Polecam ci tam zajrzeć nawet jak nie rozważasz takiej możliwości (może zmienisz zdanie?)

  1. Fridomia - to blog prowadzony przez Sławka Muturi, o którym już wspominałam. To kopalnia wiedzy o szukaniu, kupowaniu, remontowaniu i wynajmowaniu mieszkań. Dodatkowo znajdziesz tu porady prawno-finansowe i aktualności branżowe. Poza tym będziesz na bieżąco z nowościami wydawniczymi i projektami Firmy Mzuri (zajmującej się zarządzaniem najmem). 
  2. Wynajmistrz - Na tej stronie oprócz rzetelnej wiedzy dostaniesz bardzo praktyczne prezenty po zapianiu się na newsletter: wzór profesjonalnej umowy najmu z komentarzem, darmowe mailowe szkolenie o rozliczaniu najmu i oczywiście aktualności z bloga. Oprócz tego znajdziesz tu kilka przydatnych narzędzi dla każdego rentiera, jak aplikacja do rozliczeń (płatna). Jak dla mnie, jeśli interesuje cię temat inwestycji w nieruchomości, Wynajmistrza obowiązkowo trzeba dodać do zakładek.

Linkowe party z pieniędzmi w tle

Chętnie rozbuduję te listę. Jeżeli piszesz na swoim blogu o pieniądzach, np. oszczędzaniu, zarządzaniu finansami, najmie, wolności finansowej, zapraszam do podzielenia się wpisem w komentarzu do tego posta. Możesz polecić też wartościowy post innego blogera, jeśli sama nie zajmujesz się tą tematyką. 

Ponieważ jednym z celi przyjęć jest poznanie nowych osób, proszę żebyś odwiedziła przynajmniej dwa inne blogi i pozostawiała po sobie pozytywny ślad. Możesz zamieścić więcej niż jeden link, jednak za każdym razem powinnaś skomentować/udostępnić wpisy dwóch innych uczestników linkowego party.

Jak mawiają Anglicy: im więcej nas, tym weselej - udostępnij informację o wymianie linków i zaproś znajomych. Linkowe party potrwa 2 tygodnie czyli do 17 października 2016 r.

Życzę udanej zabawy i mnóstwa nowych znajomości. Linkowe party czas start!


linkowe party blogi finansowe
Przypnij mnie!


Czytaj dalej »
Niektóre linki na tym blogu są linkami partnerskimi, które mogą zapisywać pliki cookie w twojej przeglądarce.
Co to są linki partnerskie?

Zostaw swojego maila, powiadomię Cię o nowych postach

Copyright © 2014 Jolka potrafi... , Blogger
Do góry