7 stron dla chcących pracować w domu, które watro odwiedzić

praca w domu


Przedstawiam listę nowo-odkrytych blogów i portali, które według mnie są warte odwiedzenia przez osoby, które chcą prowadzić biznes on-line, pracować zdalnie lub dorobić sobie do pensji pracując po godzinach. Mam już swoje ulubione miejsca w sieci, o których już pisałam m.in.we wpisie Zlecenia dla freelancerów, Blogerze daj się znaleźć, czy 7 blogów o blogowaniu, ale od czasu do czasu szukam nowości i oto owoc ostatniego szperania w sieci.


  1. Przedsiębiorcza
    Jak nazwa wskazuje - portal dla przedsiębiorczych kobiet. Znajdziecie tu solidną dawkę informacji jak odnaleźć się w świecie biznesu, jak zacząć, czym warto się zająć i oczywiście jak efektownie wyglądać. Ot, świat biznesu kobiecym okiem. Warto również dołączyć do przedsiębiorczej grupy na facebooku.
  2. MamBiznes
    Podobny portal, ale bardziej rozbudowany. Oprócz pomysłów znajdziesz tu też propozycje konkretnych rozwiązań biznesowych, poradniki, biznesplany itp.
  3. To się opłaca
    Co prawda ten blog odwiedzam od dawna, ale jeszcze o nim o dziwo nie wspominałam. Po drugie, niedawno zmienił nazwę, więc można powiedzieć, że to świeżynka. Blog Agnieszki to pozycja obowiązkowa dla copywriterów i osób, które chcą zarabiać przez internet.
  4. Kobieta w e-biznesie
    To również blog warty odwiedzenie przez copywriterów i freelancerów. Dużo praktycznej wiedzy, pomysłów i wywaidów z osobami, które spróbowały i odnoszą sukcesy.
  5. Och!Malina
    Dość młody blog, któremu kibicuję. Agata jest specjalistką ds. doskonalenia procesów w biznesie. Można się od niej wiele nauczyć.
  6. Job choice
    Zaglądam tu po inspirace i motywację. Bardzo  lubię czytać rozmowy z aktywnymi kobietami, które realizują się w biznesie i rodzicielstwie.
  7. Useme
    Portal stworzony dla freelancerów. Jest to giełda różnorakich zleceń pracy zdalnej. Możesz tu utworzyć swój profil i portfolio. Następnie przeglądasz oferty i zgłaszasz chęć wykonania zlecenia. Useme może też przesyłać ci aktualne oferty z kategorii, którymi się interesujesz e-mailowo. Portal jest idealny dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej, ponieważ umożliwia wystawianie faktury VAT.

A ty jakie ciekawe miejsca w sieci ostatnio odkryłaś? Proponuję dodać link w komentarzu - promujmy wartościowe treści!
Czytaj dalej »

Jak zostać copywriterem?

jak zostać copywriterem


Pisanie sprawia ci przyjemność? Prowadzisz blog? Komentujesz dużo w mediach społecznościowych? Może czas zacząć zarabiać na pisaniu? Wzmocnienie roli internetu w promocji biznesu, marki, czy inicjatyw obywatelskich sprawiło, że wciąż wzrasta zapotrzebowanie na copywriterów, którzy zapełnią treścią strony internetowe czy fan page'e. Dlaczego nie wykorzystać tego, aby połączyć przyjemne pisanie z pożytecznym zarabianiem złotówek?

Jak pracuje copywriter


Pisanie tekstów na zamówienie różni się od tworzenia ich dla przyjemności. Copywriter musi dobrze poznać klienta i jego oczekiwania. Stworzony tekst ma wywołać określoną reakcję odbiorcy. W wielu przypadkach jest to wzbudzenie pragnienia jakiegoś produktu czy usługi. Czasem jest to zaintrygowanie i rozbudzenie ciekawości. Innym razem zachęcenie do współpracy. Określenie funkcji tekstu w czasie rozmowy ze zleceniodawcą jest więc kluczowym elementem tej pracy. Następnie trzeba wybrać formę, która najlepiej wywoła zamierzony efekt na określonej grupie docelowej. W końcu innego języka używa się w komunikacji z bankierami, a innego z nastolatkami.

Zabrzmiało dość poważnie, ale w rzeczywistości wcale nie trzeba być mistrzem pióra jak Mickiewicz, żeby sprostać temu zadaniu. Jak pewnie zauważyłaś, w przypadku tekstów na strony www, liczy się raczej prosty, konkretny przekaz bez zbędnych ozdobników.

Drugim ważnym elementem pracy jest wycena zlecenia. Panuje tu duża rozbieżność wynagrodzenia w zależności od rodzaju tekstu i doświadczenia copywritera. Czasem na początku kariery można napisać kilka tańszych lub nawet darmowych tekstów w zamian za pozytywne opinie i polecenie kolejnym zleceniodawcą. Jednak jeżeli zamierzasz zarabiać na pisaniu, lepiej dość szybko ustal co i za ile. O wycenie tekstów za chwilę.

Trzecim bardzo ważnym elementem pracy jako autor tekstów na zlecenie jest pozyskiwanie zleceniodawców. Na szczęście w ostatnim czasie pojawiło się wiele portali, na których można się reklamować (czasem nieodpłatnie) i nawiązywać współpracę. Warto założyć sobie na nich konto i dodać portfolio tekstów, aby potencjalny zleceniodawca od razu mógł zobaczyć twój warsztat. Może ci to oszczędzić pisania "tekstów próbnych" i pomoże uzasadnić wycenę zlecenia. Odsyłam do poprzednich postów o kilku takich wirtualnych targach pracy: Zlecenia dla freelancerów, Blogerze daj się znaleźć reklamodawcy.

Ucz się copywritingu od najlepszych


Na starcie przygody z copywritingiem warto dobrze się przygotować. Poznać warsztat i żargon branżowy, dowiedzieć się jak wycenić zlecenie, gdzie znaleźć wiarygodnych zleceniodawców, jak przygotować efektowne portfolio, jak rozliczać zlecenia i w końcu, jak zwiększyć dochody z pisania na zamówienie.

Ponieważ uważam, że najlepiej uczyć się od praktyków, polecam ci Agnieszkę Skupieńską, copywriterkę z sześcioletnim stażem w branży, która utrzymuje się z pisania. Na podstawie tego doświadczenia powstała książka pełna konkretów "Zostań freelancerem". Jeżeli wolisz bardziej interaktywną formę nauki, sprawdź też kurs Agnieszki: "Zacznij zarabiać na pisaniu." Obie pozycje poprowadzą cię od "zera" do copywritera i pomogą szybko być postrzeganą jako profesjonalistka. Od ponad roku śledzę bloga Agnieszki i obserwuję jak się rozwija. Polecam ci zajrzeć i tu tosieoplaca.pl po sporą dawkę wiedzy, inspiracji, a nawet informacji o jej zarobkach.




Jeśli myślisz o tworzeniu perswazyjnych tekstów na potrzeby e-commerce, polecam ci też kurs on-line "Master Copywriterautorstwa Piotra Majewskiego, mistrza sprzedaży w internecie i trenera. Piotr udowadnia w nim, że każdy może nauczyć się skutecznie komunikować to, co chce i wpływać na odbiorców. Wystarczy, że przeczytasz sam opis kursu, żebyś przekonała się jak wciągający jest styl jego autora. W kursie krok po kroku wprowadzi cię w tajniki pisania takich tekstów. Tekstów, które sprzedają i zarabiają duże pieniądze. Całość to prawie 18 godzin nagrań, podzielonych na krótsze odcinki.


Próbowałaś już swoich sił jako autorka tekstów? Co jest dla ciebie najtrudniejsze w tej pracy? Co jest największym plusem? Może chcesz polecić jeszcze inne kursy czy książki w tej tematyce?
Czytaj dalej »

Czy technika pomodoro jest dla ciebie?

technika pomodoro zarządzanie czasem


Od ponad pół roku stosuję technikę pomodoro do zarządzania zadaniami w czasie, więc pomyślałam, że to dobry czas na ewaluację. Jeśli nigdy o niej nie słyszałaś odsyłam cię do wcześniejszego wpisu: Co ma pomidor do zarządzania czasem? Wyjaśniłam w nim na czym polega i jak stosować tę świetną technikę.

Zdyscyplinuj się: 25 minut i koniec!


Po pierwsze muszę się przyznać do mojego braku dyscypliny w konsekwentnym stosowaniu techniki pana Cirillo. Zakłada ona, że pracujemy nad wyznaczonym zadaniem przez 25 minut, a później robimy sobie krótką przerwę niezależnie od tego czy skończyliśmy, czy nie. I tu właśnie mam największy problem: czasem zostaje mi tak mało do wykonania zadania, że ignoruję dzwonek timera i pracuję jeszcze minutkę, drugą, trzecią... No właśnie, wydawało mi się, że to będzie minutka, a tu przeciągnęło się do godziny. I już powoli napięcie w karku daje o sobie znać, usycham z pragnienia, umieram z głodu i muszę pędzić do łazienki. Co gorsza wcale nic nie przyspieszyłam z realizacją zadań.

Od razu przyznam się do jeszcze jednego grzechu głównego: czasem w ogóle nie nastawiam timera. Po co? Przecież mogę zerkać na zegarek, prawda? I zerkam przez pierwsze 10 minut - potem zupełnie o tym zapominam.

Ale, ale... w te wszystkie dni kiedy zmusiłam się do przestrzegania zasad: zrobiłam listę zadań, przykładnie nastawiłam dzwonek na przerwę i trzymałam się planu - co za różnica.

Wszystko zrobione, a ja nie zmęczona


Potwierdzam, że 25 minut to czas, w którym udaje mi się całkowicie skupić na tym co robię, bez rozpraszania się i spełniania zachcianek. W czasie krótkiej przerwy mogę wypić kawkę, zjeść jabłko, wstawić pranie, odpisać na wiadomości, itp. Później znów bez problemu skupiam się na tym, co w danej chwili mam zrobić.

Byłam kiedyś wielozadaniowcem; w końcu jestem kobietą, mam to we krwi. Muszę jednak przyznać, że skupienie się na jednaj rzeczy w danej chwili przynosi lepsze rezultaty i rzeczywiście pozwala oszczędzić czas. Choć kiedyś w to nie wierzyłam. Z wielozadaniowością radzę sobie teraz czasem tak, że w czasie kolejnych "pomidorów" wykonuję różne zadania - choć tu znów naginam zasady, bo powinnam pracować, aż skończę jedno z nich zanim przejdę dalej.

Jestem panią swojego czasu


Uwierz mi jak dużą przyjemnością jest odhaczanie kolejnych zadań z listy, jedno po drugim. Coraz częściej udaje mi się wykonać wszystkie! Dobre panowanie nad tym przychodzi z czasem. Trzeba być realistką i stawiać sobie wymagania na miarę swoich możliwości i tępa pracy. Myślę, że na początek lepiej nawet zaplanować za mało niż za dużo. Tak jak mówiłam, zrealizowanie planu dnia daje dużo satysfakcji i motywacji na kolejne dni. Oczywiście jeśli już wiesz, ile możesz od siebie wymagać, stopniowo zwiększaj liczbę zadań.

Ja poradziłam sobie z planowaniem w ten sposób, że z rana zabieram się za najważniejsze zadania na dany dzień. Mam ich niewiele. Na liście odkreślam je, a pod spodem dopisuję kolejne, mniej pilne. Jeśli uda mi się dojść do zadań pod kreską - super! Jeśli nie, przepisuję je na listę na kolejny dzień. Tym razem znajdą się na jej początku, więc na pewno się nimi zajmę. Dzięki tej metodzie, jak uda mi się wykonać podstawowy plan dnia, nie muszę zastanawiać się, co by tu teraz robić: mam gotowy plan B. Jak nie mam dodatkowego czasu, to nic nie szkodzi; i tak zrealizowałam to co było dla mnie najważniejsze.

Nie muszę chyba dodawać, że jak pozwolę sobie na odstępstwa od tej zasady, bo np. zaciekawi mnie jakiś wpis na fb, a potem kolejny i kolejny, i godzina nie moja, wszystko się wali i mam dzień z głowy. Cóż niełatwo być swoim własnym szefem. Jak ktoś się na to decyduje musi być tym najbardziej wymagającym, który ciągle stoi za twoimi placami i nadzoruje. Technika pomodoro świetnie w tym pomaga! Sama spróbuj. Koniecznie nakręcaj timer, albo wgraj sobie aplikację na telefon; dla wspomagania silnej woli i samodyscypliny.


Używasz techniki pomodoro, albo innej techniki zarządzania czasem? Potrafisz się zdyscyplinować i przestrzegać zasad? Jak tak, to proszę o radę JAK? Może znasz dobre appki pomagające w zarządzaniu zadaniami? 








Czytaj dalej »

Jak zarabiać na szukaniu pracy?


rekrutado zarabiaj na polecaniu znajomym pracy

Wiesz jaki jest najtańszy, najszybszy i najbardziej efektywny sposób na znalezienie nowego, dobrego pracownika? Polecenie od znajomego. Firma, w której pracuje mój mąż wynagradza finansowo swoich pracowników, jeśli zrekrutują specjalistę na nieobsadzone stanowisko. Na podobny pomysł wpadli dwaj bracia Michał i Marek Kozik. Założyli innowacyjny portal pracy, dzięki któremu i ty możesz zarabiać na poleceniu potencjalnych pracowników - nazwali go Rekrutado.

Jak działa Rekrutado?


Serwis łączy portal pracy z portalem społecznościowym. Pracodawcy mogą zamieszczać tu za darmo oferty pracy. Osoby odwiedzające Rekrutado mogą te ofert przeglądać i zgłaszać się do pracodawców albo powiadomić znajomego, który ich zdaniem jest odpowiednim kandydatem na dane stanowisko.

Jak się zarabia na Rekrutado?


Jeżeli rekrutacja przebiegnie pomyślnie otrzymasz prowizję za polecenie osoby, którą znasz lub siebie samej. A są to kwoty warte zachodu. Tym bardziej, że otrzymasz taki miły bonus za dobry uczynek: twój znajomy znajdzie pracę i pracodawca sprawnie znajdzie pracownika. Prowizję o ustalonej z góry wysokości trzeciej części wynagrodzenia wypłaca ci pracodawca, który zamieścił ogłoszenie.

Bardzo podoba mi się pomysł stworzenia takiego społecznościowego portalu pracy. Stawia on na głowie cały proces rekrutacji, albo raczej przywraca mu pierwotny charakter. Kiedyś również pracę zdobywało się dzięki sieci kontaktów i poleceniu od osób, które poznały się na naszych talentach i obdarzyły zaufaniem. Pracownik z polecenia to zdecydowanie plus dla pracodawców - od dawna wiedzą to odnoszące sukcesy korporacje, jak choćby ta, w której pracuje moja druga połówka. Myślę też, że dobrym trendem jest to, że to praca zaczyna szukać człowieka, a nie człowiek pracy. A jeśli na tym wszystkim można trochę zarobić, tym lepiej.

Zarejestrowałam się dziś na Rekrutado i zaczynam łowić okazje. Jak kogoś zaciekawiłam to przejdźcie na stronę logowania i też spróbujcie. Warto choćby dla tego, żeby poczytać zabawne komunikaty nawiązujące do połowu ryb. Nie wspomniałam wcześniej, że tematyka portalu nawiązuje do morskiej wyprawy w poszukiwaniu skarbów i złotej rybki dla rekinów biznesu. Nie można zarzucić braciom Kozikom braku poczucia humoru.

Czy ktoś z was znalazł pracę dzięki temu portalowi? Co sądzicie o tej inicjatywie?


Czytaj dalej »

Pomysł na kobiecy biznes bez ryzyka - Mary Kay



Sprzedaż bezpośrednia nie jest dla każdego. Trzeba być wygadanym, zdeterminowanym, trochę nachalnym. Trzeba z premedytacją stosować sztuczki i triki, żeby wmówić nieświadomemu klientowi, że potrzebuje czegoś, czego nie potrzebuje. Trzeba siedzieć od rana do nocy na telefonie, ewentualnie w samochodzie. Ogólne to fuj i zupełnie nie dla mnie. Mam usposobienie introwertyczne. Jestem spokojna i taktowna. Najchętniej w ogóle nie korzystałabym z telefonu.

I właśnie ja z powodzeniem zajmuję się od kilku miesięcy sprzedażą bezpośrednią, a praca przynosi mi coraz więcej satysfakcji i nie jest taka, jak ją sobie wyobrażałam (czytaj wyżej). Jak do tego doszło? Zaczęło się jak w małżeństwie od jednego "tak". Już opowiadam.

Krótka historia jak zajęłam się sprzedażą bezpośrednią 


Było ciepłe wrześniowe popołudnie i właśnie byłam z dziećmi na placu zabaw, kiedy zadzwoniła do mnie koleżanka, z którą wcześniej realizowałam kilka projektów. Nie kontaktowałyśmy się od kilku miesięcy, więc byłam ciekawa co u niej. Dzieciaki bawiły się w najlepsze, a ja z słuchałam, jak Kasia opowiada mi, że zaczęła współpracę z pewną firmą kosmetyczną, że kosmetyki są świetnej jakości, że atmosfera jest bardzo przyjazna, że praca jest idealna dla mam chcących elastycznych godzin pracy, że firma oferuje mnóstwo szkoleń na żywo i w formie webinarów, na dodatek można całkiem dobrze zarobić. Myślę sobie, same plusy. I jeden olbrzymi minus, który je wszystkie kasuje w mojej głowie, praca polega na sprzedaży bezpośredniej kosmetyków. Super kochana, życzę powodzenia.

I wtedy słyszę, jak Kasia mówi, że czytuje mojego bloga i wydaje jej się, że firma Mary Kay, bo o niej mowa, spełnia moje kryteria idealnego miejsca pracy dla kobiet. Zaprasza mnie też, jako gościa, na sobotnie szkolenie dla nowych konsultantek. Do tego czasu moja córcia znudziła się już moim niezaangażowaniem w zabawę i zaczęła mnie ciągnąć na huśtawkę, więc grzecznie odpowiedziałam, że się zastanowię i dam jej znać.

Wyjście ze strefy komfortu


Moja pierwsza odpowiedź to oczywiście "nie!" ale nie lubię być niegrzeczna, więc dyplomatycznie się wykręciłam i dałam sobie trochę czasu na wymyślenie dobrej wymówki. I dobrze, bo z czasem stawałam się coraz bardziej chętna, żeby zmienić zdanie. W końcu piszę od ponad roku o pomysłach na biznesy, o wychodzeniu ze strefy komfortu, o próbowaniu czegoś nowego. Może to nie dla mnie, pomyślałam, ale pojadę na to szkolenie. Będę miała chociaż materiał na ciekawy wpis na blogu. Czułam też, że słabe umiejętności sprzedażowe przeszkadzają mi w rozwoju biznesu freelancera. Poza tym, dla osoby pracującej w domu, każda okazja, żeby gdzieś wyjść i miło spędzić czas, to dobra okazja.

Szkolenie było zorganizowane w eleganckim hotelu. Pamiętam jak weszłam do holu i zobaczyłam te wszystkie piękne kobiety, które też tam wtedy przyjechały. Były piękne nie tylko dlatego, że założyły ładne sukienki i się umalowały, ale głównie dlatego, że aż tryskały radością i życzliwością. Mary Kay Ash, założycielka marki, mawiała, żeby traktować każdego człowieka, jakby miał tabliczkę z napisem: "Spraw, żebym poczuł się ważny." I tak się właśnie poczułam tamtego dnia.

Odnosząca sukcesy firma z wartościami?


Mary Kay Ash
Mary Kay Ash
Mijały godziny a ja słuchałam, jak pewna kobieta z Texasu sfrustrowana dyskryminacją w miejscu pracy ze względu na płeć, rzuciła dobrą posadę i postanowiła założyć swoją własną firmę, w której wszystkie kobiety miałyby równe szanse na odniesienie sukcesu wprost proporcjonalnego do włożonego trudu. Chciała stworzyć miejsce, gdzie kobiecość jest atutem, a nie wadą. Chciała, żeby kobiety uwierzyły w swój potencjał i awansowały, a przy tym miały też czas, żeby być mamami i żonami. Działo się to w latach 60. ubiegłego wieku, czasie kiedy nie do pomyślenia było, aby kobieta odniosła sukces w biznesie. I to kobieta, dla której uczciwość i etyczna sprzedaż stoi na pierwszym miejscu.

13 lat później ta sama kobieta znalazła się w Galerii Sław Sprzedaży Bezpośredniej, a 40 lat później została uznana za jedną z 25 najbardziej wpływowych liderów biznesu ćwierćwiecza przez Wharton School of Business. Jest też jedyną kobietą wymienioną w książce „Największe historie sukcesu w biznesie wszech czasów wg Forbes’a”. Dziś pomaga spełniać marzenia ponad 3,5 milionom współpracującym konsultantkom kosmetycznym (choć ja lubię dosłowne tłumaczenie z angielskiego: doradcy ds. piękna) i ma sprzedaż na poziome 4 miliardów dolarów rocznie. Brzmi jak stabilny biznes.

Powtarzając sobie: jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz, postanowiłam rozpocząć współpracę z Mary Kay. Nic nie ryzykuję, bo gdybym zmieniła zdanie to do roku od podpisania umowy mogę zwrócić wykupiony zestaw startowy i odzyskać zainwestowane pieniądze.

Jak wygląda moja praca? 


Umawiam się na spotkania kosmetyczne z zainteresowanymi osobami. Spotykamy się, pijemy kawę, rozmawiamy o życiu i kosmetykach. Dobieram pielęgnację odpowiednią dla klientki. Panie testują kosmetyki i podziwiają swoją piękną cerę. Na koniec spotkania proszę o polecenie kilku koleżanek, z którymi chciałyby podzielić się informacją o Mary Kay. Po kilku dniach dzwonię, żeby zapytać o wrażenia po spotkaniu i potwierdzić, czy mogę zadzwonić do podanych kontaktów. Bardzo przyjemne, muszę przyznać. Oczywiście celem spotkania jest nie tylko miła pogawędka i prezentacja produktów, ale przede wszystkim sprzedaż - od której dostaję prowizję.

Jak Mary Kay zmienia moje życie


Nadal uważam, że sprzedaż bezpośrednia nie jest łatwa, ale jest dużo przyjemniejsza niż się spodziewałam. Szczególnie dlatego, że kontaktuję się tylko z tymi, którzy chcą, żebym się z nimi spotkała. Nie ma tu żadnego nagabywania i dzwonienia do przypadkowych osób. Dzięki temu poznałam mnóstwo ciekawych kobiet i odnowiłam wiele starych znajomości.

Bardzo cieszę się z dużej ilości świetnych szkoleń, pomagających mi rozwinąć kompetencje, które kiedyś zaniedbywałam: umiejętność aktywnego słuchania, pro-aktywność, szybkie reagowanie i rozwiązywanie problemów, świetna organizacja czasu, kreatywność, śmiałość i dyscyplina. Jako ambasadorka marki, mam motywację, żeby dbać o swój wygląd, co ostatnimi czasy zdarzało mi się olewać. A chyba każda z nas chce być piękna, prawda?

Mary Kay Ash mawiała: "Jesteś w biznesie dla siebie, ale nie sama." Na każdym kroku doświadczam serdeczności i wsparcia innych konsultantek. Korzystam z ich wiedzy i doświadczenia. Sama firma wspiera mnie licznymi szkoleniami (również online), materiałami promocyjnymi, poradami ekspertów i nagrodami za pracę.

Bardzo korzystnie wpływa na mnie sama założycielka marki, Mary Kay Ash. Była niesamowicie silną, pewną siebie i przedsiębiorczą kobietą, a przy tym nie utraciła swej kobiecości i wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka. Oglądałam na YouTube nagrania jej przemówień i muszę przyznać, że świetnie potrafiła motywować do działania. Może dlatego, że miała silne poczucie misji, bo jak sama mówiła:
"[...] robimy coś dużo ważniejszego niż sprzedawanie kosmetyków. My zmieniamy życie ludzi."
Moje na pewno zmieniła.

Chciałbyś być częścią tej zmiany? Albo chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak dołączyć do stale rosnącego grona niezależnych konsultantek, które postanowiły prowadzić biznes z minimalnym ryzykiem? Przejdź na moją stronę Mary Kay, albo skorzystaj z formularza kontaktowego.


Mary Kay o firmie



Ciekawa jestem czy czytają mnie konsultantki Mary Kay - dajcie znać w komentarzu. Czy rozważacie wejście w taki biznes? Co was w nim pociąga, albo co odpycha? 
Czytaj dalej »

Blogowe podsumowanie roku 2016 i rocznica bloga

najlepsze wpisy 2016 linking party


Przełom roku to świetny czas na podsumowania; tym bardziej, że mija też rok od kiedy prowadzę tego bloga. Sprawdziłam dziś, które posty najbardziej się wam podobały. W kolejnym roku pewnie rozwinę właśnie te tematy. Postanowiłam też przedstawić wam wpisy, które cieszyły się najmniejsza popularnością. Może przeoczyliście je przez przypadek. Może nawigacja i linkowanie nie doprowadziły was do nich. Może te tematy was nie interesują i nie powinnam do nich wracać? Dajcie znać w komentarzu. 

A oto najlepsze wpisy roku 2016 r. według rankingu publiczności:


  1. Korepetycje, czyli jak zarabiać na swojej wiedzy.
    Czy wielu z was udziela korków? A może rozważacie?
  2. Czy dropshipping rzeczywiście się opłaca?
    Widać, temat e-sklepów jest wciąż żywy wśród planujących biznes on-line.
  3. Poznaj 25 pomysłów na domowy biznes.
    Kolejny dowód, że interesuje was temat pracy zdalnej. Super! Mnie też.
  4. Co musisz wiedzieć zanim założysz firmę.
    Po przeczytaniu poprzedniego posta, pomysł na firmę jest. Czas ją założyć!
A to posty, warte odkurzenia:
  1. Porównanie 3 sieci afiliacyjnych.
    Przeczytasz w nim o jednym z pomysłów na zarabianie w internecie.
  2. Porównanie 3 międzynarodowych sieci afiliacyjnych.
    To kontynuacja powyższego tematu.
  3. Słowniczek wydawcy w programie partnerskim.
    Jak dwa pierwsze wpisy zachęcą was do afiliacji, polecam ten jako uzupełnienie tematu.
  4. Gdzie kupisz zdjęcia na bloga w korzystnej cenie - porównanie 3 banków zdjęć
    A to kilka linków dla szukających dobrych banków zdjęć stockowych.

Mam nadzieję, że znajdziesz w tym zestawieniu odrobinę inspiracji na 2017 r. Jakie masz plany na Nowy Rok? Robisz listę postanowień noworocznych? 

Na koniec prezent noworoczny - Sylwestrowe Linking Party! Jeśli robiliście podobne zestawienie postów z 2016 r. na waszych blogach, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzu pod tym wpisem. Linki można również dodawać na Jolkowym fan page'u. Zapraszam do wspólnego świętowania!

Czytaj dalej »

Nie mam czasu czytać ksiażki

kobieta czyta książkę


W zeszłym roku ponad 20 mln Polaków nie miało w ręku żadnej książki*. Czy to takie dziwne? Kiedy mają czytać skoro zwykle około 10 godzin spędzają poza domem, resztę czasu zajmują się tym domem i dziećmi. Czasem wyskoczą na siłownię, czasem obejrzą serial, posiedzą na fejsie i dzień za dniem umyka. 


Nie mam czasu czytać


Też przechodziłam kilka lat temu "kryzys czytelnictwa". Dziecko nie dawało mi wyspać się w nocy i zajmowało prawie każdą chwilę dnia. Potem mały już lepiej spał, ale ja zaczęłam pracować, a pracuję głównie przy komputerze i oczy odmawiały mi posłuszeństwa wieczorami, kiedy już byłby fajny czas na poczytanie. I wymówka gotowa: chciało by się coś przeczytać, a się nie da. No właśnie, przeczytać się nie da, ale można posłuchać.

Nie lubię audiobooków


Miałam dwa podejścia do audiobooków. Jeszcze w czasie studiów, żeby nie marnować ani minutki na banalne czynności typu gotowanie i sprzątanie, kiedy na biurku piętrzyła się góra lektur, słuchałam nagrań powieści. Jednak przyznam, że ciężko mi się było skupić i szybko się zniechęciłam i wróciłam do słuchania muzyki. Na kilka lat wyleczyłam się z książki mówionej.

Aż dopadł mnie wspomniany kryzys. Dałam audiobookom drugą szansę. Przyznam, że tym razem przekonał mnie mąż, którego z kolei przekonał Brain Tracy (trener, handlowiec i autor świetnych poradników). W wielu swoich poradnikach, Brian radzi, żeby zamienić swój samochód w jeżdżący uniwersytet. Zamiast słuchać radia, poleca słuchanie audiobooków.

Po moich wcześniejszych doświadczeniach, byłam sceptycznie nastawiona, ale postanowiłam spróbować (skoro mąż  nagrał mi już książkę na mp3 i wystarczyło tylko wcisnąć jeden guzik, czemu nie?). I to była jedna z najlepszych innowacji, jakie ostatnio wprowadziłam w życie. Okazało się, że moje skupienie się jako kierowcy, przekłada się na skupienie się na treści audiobooka. Ponieważ, jak pewnie większość z nas, jeżdżę głownie znanymi trasami, niemal na pamięć, słuchanie w ogóle nie przeszkadza mi w prowadzeniu auta. Ku mojemu zaskoczeniu, zauważyłam też, że mój mózg kojarzy odsłuchane treści z różnymi miejscami w mieście, które mijałam, szczególnie tymi wymagającymi wzmożonej uwagi, jak skrzyżowania i przypomina mi co słyszałam, kiedy tam ostatnio byłam. Cuda pamięci!

A jednak uwielbiam audiobooki


Słuchanie audiobooków w czasie dojazdów do pracy, przedszkola, czy szkoły po dziecko jest rewelacyjne! Policz teraz, ile czasu poświęcasz na te czynności. Możesz go poświęcić, żeby odsłuchać tej powieści, która od roku zbiera kurz na półce, albo poradnika, który pomoże ci zdobyć nowe umiejętności. Polecam Ci też słuchanie krótszych audycji poświęconych konkretnej tematyce, podcastów. Są coraz modniejsze i w większości dostępne w formie mp3 do ściągnięcia i posłuchania offline na smartfonie, np. podczas spaceru. Podpowiem, że to świetny sposób na naukę języka obcego.

Na szczęście coraz więcej książek jest dostępnych w formie do odsłuchu. Możesz je kupić w takich popularnych księgarniach jak Matras, Inbook czy Tania Książka. Jeśli chodzi o podcasty, ostatnio namiętnie słucham Ariadny Wiczling - oferuje bezcenną wiedzę dla wszystkich, którzy chcą prowadzić biznes online (choć nie tylko).

Jak wpisujesz się w statystyki czytelnictwa wśród Polaków? Próbowałaś już audiobooków albo podcastów? Podziel się w komentarzu ciekawymi tytułami i miejscami gdzie można je zdobyć. 
A jak znasz kogoś, kto szuka sposobu, żeby czytać więcej, podeślij mu ten wpis, będzie ci wdzięczny.


Źródło:
*Podstawowe wyniki badań czytelnictwa za rok 2015 przyprowadzonych przez Bibliotekę Narodową

Czytaj dalej »

5 kursów i jedna książka dla aspirującej blogerki



Wiem, że o blogowaniu już pisałam, ale wciąż natrafiam na ciekawe kursy i po prostu czuję potrzebę podzielenia się. Poza tym, wiedza, którą oferują przydaje się nie tylko blogerom, ale każdej osobie prowadzącej firmę; i to nie tylko wirtualną. 


Wersja ekonomiczna

Zacznę od 3 darmowych źródeł wiedzy: jeden blog, jeden ebook i kurs on-line.

Fantastyczny dwu-częściowy przewodnik po blogowaniu od podstaw. Od podstaw, czyli od zadania sobie pytania: po co mi ten blog? dla kogo chcę pisać? o czym chcę pisać? i tym podobne. Szczerze, jak sobie na nie nie odpowiesz, twój blog albo w ogóle nie powstanie, albo długo nie pociągnie. OK, a co z kwestiami technicznymi: domena, platforma, itp. I to jest dokładnie opisanie. Ba, poznasz nawet tajniki doboru słów kluczowych.

Po przeczytaniu kursu Beaty, pobierz ten bardzo profesjonalnie napisany ebook. Jak widzisz w tytule, znajdziesz w nim 5 podstawowych pytań i kilka wskazówek, które pomogą ci udzielić odpowiedzi. Kasia zadaje te same pytania co Beata; bo co tu nowego można wymyślić. Zachęcam jednak do pobrania i wydrukowania ich sobie, a potem oczywiście do wypełnienia ćwiczeń! Udowodniono, że jak coś zapiszemy, nabiera to większej mocy, poza tym mamy do czego wrócić po miesiącu, roku, 5 latach, żeby zweryfikować nasze cele i osiągnięcia.

Od kogo lepiej uczyć się jak zaistnieć w internecie, niż od króla wyszukiwarek, który ma decydujący wpływ, czy twój blog albo witryna w ogóle zostaną kiedykolwiek odwiedzone. Mocną stroną tego kursu jest to, że sama układasz sobie program nauki. Po zalogowaniu wypełniasz ankietę, określając swoje potrzeby, a system dobiera dla ciebie interesujące cię treści. Szkolenie składa się z kursów podzielonych na krótkie filmy instruktażowe, zawsze zakończone testem. Dzięki temu łatwo zorganizować sobie czas na naukę - wystarczy np. 10 minut dziennie. Jesteś też na bieżąco informowana o postępach w nauce. 


Wersja pro

Można pokusić się o pytanie po co płacić za kursy skoro w internecie tyle darmowej wiedzy. Trochę prawda, ale tak na prawdę nic nie ma za darmo. Bezpłatne materiały są często fragmentaryczne, więc żeby zgłębić interesujący cię temat, musisz się sporo naszukać i kosztuje cię to sporo czasu. Czasem lepiej wydać rozsądną kwotę na szkolenie czy książkę i zaoszczędzić masę czasu, który można spożytkować na wdrażanie wiedzy w życie. Poniżej 3 pozycje, w które według mnie warto zainwestować.

Jeśli masz problemy ze zmotywowaniem się i systematycznością, ten kurs jest dla ciebie. Codziennie przez 3 tygodnie będziesz otrzymywała dostęp do nagrania wideo i pdf z nową treścią oraz zadanie do wykonania. Wynikami pracy będziesz dzieliła się w zamkniętej grupie na fb. Najlepiej być na bieżąco z kursem, bo wtedy największa szansa na komentarze od współkursantek. I jeszcze jedno, ta grupa jest źródłem bezcennych kontaktów, które bardzo przydadzą się, jeśli chcesz rozwinąć bloga. 
21 dni... pokochają też osoby lubiące wyzwania, czyli podejmowanie małych działań zmierzających do większego celu. Więcej możesz przeczytać w mojej recenzji kursu 21 dni do lepszego bloga. Sama autorka poleca swój e-kurs dla osób, które już prowadzą bloga.

Jak chcesz spojrzeć na blogowanie męskim, analitycznym okiem to sprawdź kurs Irka, dostępny na ekademia.pl. Zakres tematyczny i cena podobne jak u Uli Phelep, choć w tym przypadku masz limit czasowy 30 dni na skończenie kursu; to znów coś dla tych co mają trudności w zmotywowaniu się. Kurs dostępny jest w formie do czytania. 


Wersja książkowa

Na koniec coś do poczytania. Na końcu też dlatego, że sama jeszcze jej nie czytałam, ale ciekawi mnie choćby ze względu na skrajne recenzje. Książka, opisywana jako kompendium wiedzy dla blogerów, zaktualizowana w 2015 raku, więc wiedza jeszcze dość świeża. Zanim zdecydujesz się na zakup, zajrzyj na blog Tomka (o ile jeszcze nie jesteś jego wierną fanką), bo i tu dużo przydatnych informacji dla blogerów. A jak już czytałaś Bloger i social media, podziel się w komentarzu swoja opinią. 

Jolka o blogowaniu

Jak wspomniałam we wstępie trochę już pisałam o prowadzeniu bloga. Jeśli jesteś nową czytelniczką i chcesz założyć blog odsyłam cię do postów 3 powody, żeby zacząć blogować i Zobacz jak łatwo możesz założyć piękny, darmowy blog.

Jak chcesz odmienić bloga wizualnie poczytaj: Jaki szablon na bloga wygląda elegancko i profesjonalnie, 7 mało znanych źródeł zdjęć na bloga, 10 stron z darmowymi zdjęciami do użytku komercyjnego, Gdzie kupisz zdjęcia na bloga w korzystnej cenie.

Jak chcesz wznieść bloga na wyższy poziom, polecam: 7 blogów o blogowaniu, których nie możesz nie odwiedzić i Blogerze daj się znaleźć reklamodawcy.

To przed tobą sporo czytania. Zaparz sobie herbatę i zaopatrz się w jakieś przekąski ;-) Daj znać, które kursy znasz, które też polecasz i podziel się tym wpisem, bo myślę, że przyda się każdemu blogerowi.

P.S. Lubisz już Jolkę... na FB? Zachęcam do odwiedzania strony, właśnie trwa wyzwanie "Wyjdź ze strefy komfortu" - dołączysz?


Czytaj dalej »

Jak poprawić pamięć i uczyć się szybciej - Wpis gościnny



Myślisz, że dobrze by było uczyć się szybko i efektywnie? Ale czy wiesz, że można dowiedzieć się, jak to zrobić bez wydawania mnóstwa pieniędzy i poświęcania cennego czasu? Chcę Ci teraz opowiedzieć o technikach szybkiej i efektywnej nauki, dzięki którym znajduję czas na porządne realizowanie szkolnych obowiązków, jak i na piękne spełnianie swoich marzeń.

Technika 1: Mapa myśli

Ciężko jest nauczyć się obszernych materiałów z historii albo biologii. Każdy temat działu dotyczy czegoś innego, ale wszystko się ze sobą w jakiś sposób łączy. To idealne warunki do tego, by wykorzystać technikę mapowania swoich myśli, która okaże się tutaj niezwykle skuteczna. 

Jak to zrobić? 


Przeczytaj konkretny temat działu. Przygotuj kartkę papieru, w której centralnym punkcie umieścisz główny temat mapy myśli, czyli to, co zostało przez ciebie uznane za najważniejsze w danym temacie czy dziale. Najlepiej, by przedstawić to w formie graficznej (za chwilę dowiesz się dlaczego). Od głównego tematu, którego dotyczy mapa myśli twórz strzałki wskazujące na podtematy czy pojęcia. Te najbardziej szczegółowe i przepełnione mnóstwem informacji zapisz na obrzeżach mapy myśli. W centrum i po bokach powinny znajdować się te aspekty, które są klarowne i proste.
Przydatne wskazówki:
  •  Skup się na selektywnie dobranych słowach. Odpuść sobie długie definicje. Mapę myśli tworzy się na zasadzie skojarzeń. Masz stymulować swój mózg do wytężonej pracy podczas nauki. Wielkość tekstu ustalaj według ważności zagadnień.
  •  Nie zapominaj o estetyce. Tak już jest, że nasz mózg łatwiej pracuje w przejrzystym otoczeniu. Im twoja mapa myśli jest bardziej klarowna, tym szanse na efektywną naukę są większe.
  •  Niech będzie hipisowsko, czyli kolorowo. Nie bój się używać kredek, pisaków, długopisów, markerów. Łącz kolory znaczeniowo i tematycznie. Śmiało dodawaj ozdobniki (podkreślenia, ramki, chmurki, strzałki).
  •  Zadbaj o grafiki – obrazy, symbole. Niech będą śmieszne. Niech działają na zasadzie skojarzeń. Niech się różnią. Niech będą inne. Masz szkicować, by rozbudzić swoją wyobraźnię i stymulować jak najwięcej twoich zmysłów do pracy w jednakowym czasie.

Technika 2: Haki pamięciowe

To jedna z wielu mnemotechnik. Pamiętam, że właśnie na tej technice bazowałam jeszcze w podstawówce i gimnazjum. To właśnie wtedy trzeba było zapamiętywać dużo pojęć, dużo słówek obcojęzycznych. Metoda haków pamięciowych polega na zapamiętywaniu konkretnych informacji przez jak najbardziej zabawne, irracjonalne skojarzenia. Jest to wspaniała technika, dzięki której dajemy upust swojej wyobraźni. 

Jak to zrobić?


Na początek konieczne jest stworzenie swojej listy haków albo skorzystanie z gotowca. Kluczem skuteczności tej metody jest zapamiętanie kolejnych haków. Bez ich znajomości ta metoda nie ma sensu. Później zapamiętując dane informacje tworzysz osobiste historyjki z każdym pojedynczym hakiem, który jest przyporządkowany konkretnej cyfrze (np. z krzesłem i tobą w roli głównej), dlatego niezbędne jest zapamiętanie wszystkich liczb i odpowiadających im przedmiotów.

Poznaj 10 haków

1 – kij baseballowy
2 – łabędź 
3 – serce 
4 – krzesło 
5 – jabłko 
6 – bomba 
7 – toporek 
8 – bałwan 
9 – hak
10 – widelec i talerz 

Przykład: 3 z 10 zasad postępowania cywilnego (Prawo do sądu, Równość stron, Ustność) 
1 – zostałam skazana przez sąd, więc wkurzona wyciągam z nogawki szerokich spodni kij baseballowy, którym uderzam mojego adwokata 
2 – mi jako białemu łabędziowi i Izie jako czarnemu łabędziowi podoba się ten sam chłopak, dlatego równo do niego podlatujemy 
3 – podbiegam do leżącego na ulicy, kładę rękę na sercu, nie bije, zaczynam od usta-usta, nadal serce nie bije.

Przydatne wskazówki:

  • Skojarzenia muszą być nieoczywiste i dziwne. Tym łatwiej będzie ci je zapamiętać. Nasz mózg lepiej chłonie rzeczy nieoczywiste. Myślisz, że dlaczego nie pamiętasz, czy zamknąłeś drzwi od domu? Bo to zwyczajne, rutynowe działanie, które nasz mózg niechętnie rejestruje.
  • Skup się na umiejscowieniu siebie i swoich emocji w danej historyjce. Emocje, jakie zawarłam w stworzonych przeze mnie historiach do konkretnych haków są bardzo negatywne. To dobrze, bo dzięki temu moja podświadomość zapamiętuje wyraźny bodziec. Twoje skojarzenia nie mogą się odbywać poza tobą.


Poznaj autorkę:

Marta Kamińska to autorka bloga wodoodporna.blogspot.com. Sama mówi o nim, że to najbardziej pozytywny blog polskiej blogosfery. Marta od kilku miesięcy poszukuje, rozwija się i odkrywa odpowiedzi na te pytania, które są dla niej ważne. Jest dopiero w liceum, ale już coś wie. Tym czymś bardzo chce się z Tobą podzielić.


Czytaj dalej »
Niektóre linki na tym blogu są linkami partnerskimi, które mogą zapisywać pliki cookie w twojej przeglądarce.
Co to są linki partnerskie?

Zostaw swojego maila, powiadomię Cię o nowych postach

Copyright © 2014 Jolka potrafi... , Blogger
Do góry